Wakacje. Wakacje zaczęły rodzić się w mojej głowie, gdy świat przysłaniał mi dym papieorosowy. Wakacje zaczęłam czuć, w dzień zakończenia roku szkolnego, gdy siedząc na warszawskiej w takim miłym towarzystwie odganiałam gołębie. Wakacje zaczęłam czuć, gdy siedząc w wysokich trawach, rozprawialiśmy o życiu i tym, że wiek 17 lat to trudny okres w życiu. Nie tylko moim. Wakacje zaczęłam czuć, marząć o nieprzespanej nocy w świetle tak miłego towarzystwa i świateł miasta. Odzyskuje powoli harmonię duszy. Bo harmonię ciała, phi! Nigdy nie odzyskam. Kaleczę swoje płuca, swój umysł, moje ciało, ręce, nogi, zołądek, serce. No i co z tego? Gydby Bóg zaproponował mi tearz drogę do nieba, pobiegłabym z szybkością światła. Co nie jest jednoznaczne z tym, że nie bedę potrafila cieszyć się życiem. Takim jakim je tearz posiadam. Mam nadzieję, że moja następna wizyta u lekarza przemów mi jeszce bardziej do rozsądku. Że mój kochany Grzegorz pomoże mi odnależć samą siebie. Proszę.
W sierpniu wyjeżdzam na dość długo. Nie wiem czy tego chce. Nie mam pojęcia. Ale moje życie przeplata się tak szybko i tak uwikłanie, że większy sens ma chyba niewiedza, a nie jej słowo przeciwstawne.
Dziś już lepiej mi, więc żegnam się z Wami z uśmiechem na twarzy! Mam nadzieje, że WY czytający uśmiechniecie się i docenicie to co macie. Bo to prawda. Problemy z samym sobą są o wiele gorsze niż te z innymi ludżmi. ALE nie mniej ważne. Dlatgeo jestem z WAMI. ZAWSZE. pomimo tego, że słaba i lżejsza o 1, 5 kg (hurrrra!)
Pozdrawiam, ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz