Gdy dziś zadano mi pytanie co bym zmieniła, gdy było rok temu, nawet nie pomyślałam "nie jadałabym tyle". Dopiero pożniej, gdy mój rozmówca to przyznał, potwierdziłam, że tak, ja też bym tyle nie jadłą. Czy to dziwne, że przyzwyczaiłam się do tego wszytskiego?
Naprawdę zastanawiam się kim dla mnie jesteś. Nie, nie TY moja droga przyjaciółko - BULIMIO. TY. TAK, TY. Jesteś momentami tak blisko i takl bardzo mi się to podoba. Twój niezbyt męski charakter sprawia, że stajesz się moim przyjacielem. Zastanwiam się tylko, jak długo musiałabym Cię oszukiwać, żebyś się sam domyślił. Co mi jest. Co Ci jest, Ola? Ola, jesteś chora. Co TY gadasz?!
Doskonale zdaję sobie sprawę, że coś mi jest, ale moje życie nie jest pasmem nieszczęść. Potrafię się uśmiechać, a nawet płakać ze szcześcia! Czy Wy też tak macie? Mimo tego wszystkiego, KOCHAM ŻYCIE! Z tą fantastyczną myślą przewodnią i piosenką kings of leon - pyro, zostawiam WAS.
Pozdrawiam, Ja
To ja
.
sobota, 28 maja 2011
Witajcie!
Czworo ludków odwiedziło mnie od wczoraj, miło, że choć niewielki to jest jakiś odzew. Ja dziś znów na tabletkach, w następnym tygodniu kontrola u lekarza. Walczymy, choć nie chcemy!
Dziś chciałabym poruszyć z Wami pewną kwestię. Sporną. Tak mi się przynajmniej wydaje. Czy można udawać chorobę? Bulimię? Czy jest sens bycia bulimiczką? Jaki my mamy cel? I dlaczego jesteśmy tak głupi, że wierzymy, że go osiągniemy? Wczoraj, wspominałam Wam, że czytając blogi ''koleżanek z korytarza szpitalnego'' nie wierzyłam w ich emocje, uczucia i we wszystko co tam opisywały. A więc dlaczego myślałam, że kłamią? Czy można coś takiego uroić sobie w głowie i oszukiwać świat? Chyba nie. Nie umiałambym wzbudzić w sobie takich emocji i tak łgać. Nie wiem, dlaczego myślałam, że jestem jedyna. To egoizm. Czysty egoizm i snobostwo. Przepraszam. Dziś Was wszystkich, którzy zakładali blogi i potrafili się otworzyć przed być może kilkutysięczną publicznością, a ja płacząc nad Waszymi postami we wszytko nie wierzyłam. Przepraszam. Z całego mojego pojebanego serduszka, które mocno krwawi nad własnym życiem.
Moi, Drodzy, żegnam się z Wami, z uśmiechem, bo jeszcze nikt nie zdązył wepchnąć mi śniadania do ust, pozdrawiam
Ja
Dziś chciałabym poruszyć z Wami pewną kwestię. Sporną. Tak mi się przynajmniej wydaje. Czy można udawać chorobę? Bulimię? Czy jest sens bycia bulimiczką? Jaki my mamy cel? I dlaczego jesteśmy tak głupi, że wierzymy, że go osiągniemy? Wczoraj, wspominałam Wam, że czytając blogi ''koleżanek z korytarza szpitalnego'' nie wierzyłam w ich emocje, uczucia i we wszystko co tam opisywały. A więc dlaczego myślałam, że kłamią? Czy można coś takiego uroić sobie w głowie i oszukiwać świat? Chyba nie. Nie umiałambym wzbudzić w sobie takich emocji i tak łgać. Nie wiem, dlaczego myślałam, że jestem jedyna. To egoizm. Czysty egoizm i snobostwo. Przepraszam. Dziś Was wszystkich, którzy zakładali blogi i potrafili się otworzyć przed być może kilkutysięczną publicznością, a ja płacząc nad Waszymi postami we wszytko nie wierzyłam. Przepraszam. Z całego mojego pojebanego serduszka, które mocno krwawi nad własnym życiem.
Moi, Drodzy, żegnam się z Wami, z uśmiechem, bo jeszcze nikt nie zdązył wepchnąć mi śniadania do ust, pozdrawiam
Ja
piątek, 27 maja 2011
dzień dobry
Do tej pory czytałam blogi moich koleżanek z korytarza szpitalnego z niechęcią i niezrozumieniem. Uważałam, że skoro opisują one to co przeżywają tu, w takich miejscach, to oznacza to, że nie czują się tak naprawdę. Że jest to wyimaginowane w ich głowach, robią to po to by się pokazać światu. Okazuję się, że tak wcale być nie musi. A najlepsze jest to, że tak wcale nie jest. Jestem bulimiczką. Walczę z tym, choć wcale nie chce. O paradoksie! Wiem, wiem. Połowa z NAS chciałaby być zdrowym. Siedzicie na kolanach bulimii i krzyczycie by Was wypuściła. A ja nie krzyczę. Ja się wtulam w jej ramiona, jak we własną matkę. UA, to jest dopiero porównanie. Moja mama zna moją historię. Walczy ze mną, jak z wiatrakiem, by rzekomo mi pomóc. Problem w tym, że ja nie chce. Tęsknie za kwasem solnym, który nie przechodził przez moje gardło już od ponad dwóch miesięcy. Leczę się. A właściwie umiejętnie udaję. Bo, moje Drogie, przyznajcie, że nasza koleżanka jest świetną nauczycielką aktorstwa. Oj tak. Skończyła ASP chyba w każdym z miast. Ja moją dzisiejszą historię zakończę na nostalgii za pustym zołądkiem i pożegnam się z Wami, gorąco Was ściskając.
Pozdrawiam, Ja
Pozdrawiam, Ja
Subskrybuj:
Posty (Atom)
