' - Ola, mam w ręku wyniki
- wszystkich badan?
- wszytskich
- i?
- co i? (smiech)
- niech Pan mi powie, że jadę
- jedziesz!
- AAAAA! serio?
- jak bedziesz brac leki, i JEŚĆ, to za dwa miesiące będziesz zdrową tancereczką!
- mama wie?
- wie, zaraz do Ciebie zadzwoni.
- dzięki, serio, dzięki.
Toś kurwa, tearz pozostało mi tylko żyć <3
To ja
.
poniedziałek, 25 lipca 2011
piątek, 22 lipca 2011
magiczne morze i ja
Siedzę na plaży, morze szumi. Moje kochane, magiczne morze. W słuchawkach Perfect - Kołysanka dla nieznajomej. Siedzę sama. Obok mnie stoi jakiś mieszkowski trunek, palę papierosy. Z każdym wydmuchiwanym powietrzem, z każdą falą, która próbuję pode mnie podpłynąć oraz z każdym wersem tejże cudownej piosenki moje serce coraz bardziej drży. Siedzę sama, ej. Właściwie jest nas dwie. Ja i ja2. Jednym uchem wsłuchujemy się w szum białych jęzorów i a drugim wczuwamy się w tekst. Pierwszy papieros, jak gdyby świat za moment miał zniknąć. "Gdy nie bawi cię już świat zabawek mechanicznych..." Wypuszczam smoliste 'powietrze'. W mojej głowie pojawiają się obrazy. Ja. Ola. Jedna jedyna (nie ja2, anie nie Ja, to ta JA, ta jedyna sprzed kilku lat). Zawsze gdy wchodziłam na plaże pierwszy raz podczas mojego pobytu witałam się z moim morzem. Wskakiwałam w fale, albo rozkładałam ręce i krzyczałam 'DZIEŃ DOBRY'. Czy coś się zmieniło? Nie. Jak miło, że to pozostało. Pierwsza cecha, która łączy mnie i mnie2. Skończyłam pierwszego papierosa. Popijam czymś, od czego kręci mi się w głowie. Jest przyjemnie. Szum fal, TAAAAAAAAk i "kiedy dręczy Cię ból niefizyczny''. Kolejny obraz, kolejny zrujnowany świat. Znów ja. Mój pokó i ból, który nie wiem czy jest fizyczny czy nie. Gdy "niemo krzyczałam'' i ściskałam kapiego i o, dziwo! grzejnik, który wydawał mi się przyjemnie chłodny. Gdy zwijałam się z bólu już na łózku, gdy stwierdzałam, że to kolejny etap. To dobrze, że moja sypialnia znów zaczęła być moją sypialnią. A łazienka poszła w odstawkę. Nie jest źle. I wtedy znów ukłucie w zołądku. Tym razem to moja wina. Moje palce mimowaolnie dotykają mojej krtani, gdyby mogły posunełyby się o wiele dalej. Tak, znów jestem czysta. Na tym wspomnieniu, szybko wydmuchuję dym, odgarniam go czym prędzej, popijam czymś gorzkim by zakręciło mi się w głowie i czekam na kolejny obraz. Kolejny papieros. Kolejna fala, która pode mnie podpływa, moczy mi spodnie, ale nie zdaję sobie z tego sprawy. Leci Perfect: " Zamiast słuchać bzdur, głupich telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz, spytaj siebie czego pragniesz, dlaczego kłamiesz, że miałąś wszytsko" Jest. Siedzimy we dwie, ja i ja2 w pokoju u Grzegorza. Udajemy obojętne. Siedzimy i śmiejmy się, podczas gdy Grzegorz jest śmiertelnie poważny i mówi nam, ze śmiech nic mi nie da. Pytam mojej koleżanki, czemu jej spyta o zdanie, czemu liczę się tylko ja. Za 5 minut, podczas gdy wygłasza swój referat na temat bulimii, zdaję sobie sprawę, że jestem tu ważna, tylko ja. Nie ona. Wyganiam ją, ale ona wtedy odpowiada, że jest za póżno. Wychodzę. Wypuszcam dym. Kolejny niedobry papieros. Zakopuję go w piasku. Najszybciej jak tylko się da. Biorę kolejnego, mam nadzieję, że tym razem będzie mi przyjemniej. "Gdy udając, że śpisz w głowie tropisz bajki z gazet, kiedy nie chcesz już śnić cudzych marzeń...' Słyszę wtym momencie mewy i rybitwy. Gaszą się lataernie. Pozostajemy morze i my dwie. Wypędzam moją koleżankę jak się da, ponieważ okazuje się, że ona bardzo dużo waży. Przez nią, moje opragnione 43 kg stały się marzeniem nie do spełnienia. Uśmiecham się. Nasze marzenia nie wspólgrają ze sobą. Są cudze. Nie moje. Wyrzucam je, nie chce już o nich śnić. Nie chcę już tak żyć. Przypominam sobie, gdy z M.Z i M.J siedziałyśmy na parapecie, patrząc na nieżywy blok. Gdy większe bezpieczeństwo czuje się przy matce. Gdy moje serce zdaje sobie sprawę, że jest szczęśliwe. Ze taka koleżanka nie jest mi potrzebna. Pamiętam, jak w myślach powtarzałam "odejdż stąd". Pamiętam, że gryzłam się w język, by o niej nie myśleć. By nie zastanwiać się czy moje grube ciało, nie zajmuje za dużo miejsca. Wypuszczam dym. To było dość przyjemne. Stoimy w miejscu, ale tu przynajmiej jest ciepło. Piosenka dalej płynie. Bosa do mnie przyjdź I od progu bezwstydnie powiedz mi Czego chcesz Słuchaj jak dwa serca biją Co ludzie myślą - to nieistotn..." Tak. Teraz będzie pięknie. Przed oczami staje mi jedyna w moim życiu (to logiczne) randka i panorama miasta, jego światła i życie nocne widoczne z kilkunastu metrów nad ziemią. Palacami sięgam kolejnego papierosa, ciągle mam zamknięte oczy. Szum fal przesłania wszytsko. Wsłuchuję się. Jest tak cudownie, wszystko jest na swoim miejscu. Tak mi się przynajmiej wydaje. "Kochaj mnie Kochaj mnie Kochaj mnie nieprzytomnie Jak zapalniczka płomień Jak sucha studnia wodę Kochaj mnie namiętnie tak Jakby świat się skończyć miał..." Moja zapalniczka, kocha mój płomień. Wypijam ostatnie krople, ciągle jeszcze siedząc, zapalam kolejnego papierosa. M.C. Widzę M.C, godzina 24, my siedzimy na jakiejś polanie i palimy papierosy, udając dorosłe i dojrzałe przede wystzkim diwy, obojętne na wszelkie zło w nasyzm życiu, nie opowiadamy o sobie, my tylko palimy, zagryzając po kązdym papierosie 3 ememesami. Nasze problemy były nie ważne, po prostu siedziłyśmy, jadłyśmy. I nie było w tym żadnego podtekstu. "swoje miejsce znajdź I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens Słuchaj co twe ciało mówi W miłosnej studni już nie utoniesz..." W tym momencie podcza nie wiem już którego papierosa, zaczynam się zastanwiać co mówi moje ciało. Pamiętam gdy z M.W kończyłyśmy świat, popijaąć desperadosy i lechy, krzycząć 'brawo Boze', usilnie wsłuchująć się w piosenki zapomnieć o tym co nas trapi. "jak księżyc w oknie śmiej się i płacz Na linie nad przepaścią tańcz..." Właściwie to ja ciągle tańczę nad przepaścią, całe moje życie to jedna wielka lina, z któej mogę spaść w otchłań. Chciałabym by mnie ktoś trzymał za rękę, i cieszę się, że ma kto mnie na zanią trzymać. Pamiętam, gdy w ten deszcz, w tą burzę uciekałam razem z D.B na cmenatrz. Miejsce naszych spotkań. O Losie! Pamiętam, jak płakaliśmy nad jakimś grobem, skarżąć się na nasze życie. Pamiętam również, jak z K.W i E.D składaliśmy się po 6 złotych i kupowaliśmy lody, bitą śmietanę rurki, sok, wafle czekoladę i robiłyśmy desery lodowe. Zawsze w wakcje. Gdy trwała nasza cotygodniowa magia. Nawet gdy połowa szkoły miała z tego bekę. Kończę całą paczkę papierosów. DWypiłam już trunek. "AZ W JEDNA KROTKA CHWILE, POJMIESZ PO CO ZYJESZ". kładę się już na piasku, słuchwaki wypadją mi z uszu. Właśnie wiem, po co żyję. Kurczę. No i co z tego, że mam bulimię? (tak, mam ją i tak, potrafię się przyznać). Zyję, mam wspomneinia, pomimo tego, że połowa ludzi już odeszła, jestem szczęśliwa z tym co mam. Naprwdę. Nie potrzebują nic innego. Nie muszę nawet zdrowieć. No OK. Wyzdrowieję, ale tu, tearz jest cudownie. Mogę nic nie zmieniać?
PS: Cieszę się, że jest już całkiem, całkiem, poważnie :>
pozdrawiam, ja
PS: Cieszę się, że jest już całkiem, całkiem, poważnie :>
pozdrawiam, ja
środa, 20 lipca 2011
piekna pani to nie ja
ola2011-07-14 19:57:30czesc. snilsycie mi sie. sen nie wazny, wlasciwe na pewno nic nie znaczyl. ale tak z czystej ciekawosci chciałąm sie spytac, czy nadal prowadzice zeszyt i trwacie z wymienna magia co tydzien? nie musicie odpowiadac, Wasza sprawa, zrzoumiem. ale jelsi mozecie to bylabym wdzieczna. pozdrawiam, ola
ewka dmochowska, klaudia wróbel2011-07-14 22:12:24nie, to była magia nas trzech, a nie dwóch, więc nie.
I właśnie w takim momencie całe poczucie winy wraca. Kiedy czeka na odpowiedź zupełnie inną. A może nawet 'pocisk'. A tu dostajesz coś od czegoś w jednej sekundzie się uśmiechasz, a w drugiej zaczynasz zdawać sprawę, że to Ty wszytko rozpierdoliłaś. Że to było naprwdę coś magicznego i zaczynasz żałować, by za kolejną minutę przypomnieć sobie ostatnie słowa i wrócić do 'normlaności'.
ewka dmochowska, klaudia wróbel2011-07-14 22:12:24nie, to była magia nas trzech, a nie dwóch, więc nie.
I właśnie w takim momencie całe poczucie winy wraca. Kiedy czeka na odpowiedź zupełnie inną. A może nawet 'pocisk'. A tu dostajesz coś od czegoś w jednej sekundzie się uśmiechasz, a w drugiej zaczynasz zdawać sprawę, że to Ty wszytko rozpierdoliłaś. Że to było naprwdę coś magicznego i zaczynasz żałować, by za kolejną minutę przypomnieć sobie ostatnie słowa i wrócić do 'normlaności'.
pozdrawiam, ja
czwartek, 14 lipca 2011
te dni ciszy podpowiadają mi złe obrazy
' Witaj, Aleks ;-)
Przeczytałem Twój list i muszę przyznać, że jestem zaniepokojony. Kiedyś zupełnie inaczej reagowałaś na podobne tematy. Liczyły się dla Ciebie inne wartości. Nie możesz mówić, że Twoje życie jest ważne. Nie możesz również mówić, że jestem do Twojej dyspozycji, tylko ze względu na pieniądze. Nigdy nie ukrywałem, że jestem psychologiem z zawodu. Ale powiedziałem Ci również, że Twojej mamie ktoś mnie polecił, ze względu na to, że jestem dobry, bo wkładam w moją pracę duszę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Gdybyś kiedyś Ty napisała mi taki list, jak moja klientka (wiesz, która) zmartwiłbym się po części. Dlatego, bo masz potencjał, talent, o ile coś takiego w ogóle istnieje do bycia zdrową, piękną kobietą. Z naciskiem na zdrową i piękną. A szczególnie z naciskiem na zdrową.
Doskonale wiem, że nie mówisz mi wszystkiego.Traktujesz mnie jak kolegę, z którym można się pośmiać, traktujesz też trochę jak przewodnika z wycieczki po Warszawie. Jestem dla Ciebie nikim. Pomimo tego, że jestem tego świadomy - nie mam do Ciebie żalu. No bo jak można ufać facetowi po 20-stce i opowiadać mu o tym jak to rzygałam do sedesu? (Używam ostrych słów, wiesz dlaczego). Mówisz oswoić się z myślą, że jesteś bulimiczką. Ola, rozumiesz to? Nie jesteś jeszcze zdrowa, ale będziesz, rozumiesz? Ja Ci w tym pomogę, ale to Ty przede wszystkim musisz chcieć.
Mówisz, że bulimia przysłania Ci całe życie, że pojawia się prawie w każdej rozmowie i co najgorsze o TY zaczynasz o niej mówić. Przykro mi Ola, ale bulimia to Twoje życie. Sama je wybrałaś. Możesz z tego zrezygnować, jak najbardziej. A chcesz? Byłbym szczęśliwy, gdyby tak było.
Pamiętasz, w szpitalu spotkałaś dziewczynę, anorektyczkę. Opowiadała Ci o swoich przygodach, prawda? Trafiła do szpitala psychiatrycznego w Berlinie. Nie daje sobie już z tym rady psychicznie. Zaczęła ćpać. Udawała, że przecież wszytko jest OK. Jak Ty. Gdy spotkałyście się w szpiatalu, zachwycona byłaś jej uśmiechem. Nie dostrzegłaś nawet, że jej kości policzkowej wystają bardziej niż Twoje kości obojczyka. Nie zauwżyłaś tego, podczas gdy Twoja mama miała minę typu: ' Dlaczego moja Ola, rozmawia z tą okropnie chudą Panią?' Ona uważała, że ta 'Pani' jest ochydna, odrażająca, rozumiesz?
Ola, spotykamy się niedługo, porozmawiajmy, ale prosze nie rezygnuj z tabletek, ani ze mnie. A w szczególności z dietetyka. Proszę.
Z gorącymi pozdrowieniami
dr. Grzegorz T. '
Przeczytałem Twój list i muszę przyznać, że jestem zaniepokojony. Kiedyś zupełnie inaczej reagowałaś na podobne tematy. Liczyły się dla Ciebie inne wartości. Nie możesz mówić, że Twoje życie jest ważne. Nie możesz również mówić, że jestem do Twojej dyspozycji, tylko ze względu na pieniądze. Nigdy nie ukrywałem, że jestem psychologiem z zawodu. Ale powiedziałem Ci również, że Twojej mamie ktoś mnie polecił, ze względu na to, że jestem dobry, bo wkładam w moją pracę duszę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Gdybyś kiedyś Ty napisała mi taki list, jak moja klientka (wiesz, która) zmartwiłbym się po części. Dlatego, bo masz potencjał, talent, o ile coś takiego w ogóle istnieje do bycia zdrową, piękną kobietą. Z naciskiem na zdrową i piękną. A szczególnie z naciskiem na zdrową.
Doskonale wiem, że nie mówisz mi wszystkiego.Traktujesz mnie jak kolegę, z którym można się pośmiać, traktujesz też trochę jak przewodnika z wycieczki po Warszawie. Jestem dla Ciebie nikim. Pomimo tego, że jestem tego świadomy - nie mam do Ciebie żalu. No bo jak można ufać facetowi po 20-stce i opowiadać mu o tym jak to rzygałam do sedesu? (Używam ostrych słów, wiesz dlaczego). Mówisz oswoić się z myślą, że jesteś bulimiczką. Ola, rozumiesz to? Nie jesteś jeszcze zdrowa, ale będziesz, rozumiesz? Ja Ci w tym pomogę, ale to Ty przede wszystkim musisz chcieć.
Mówisz, że bulimia przysłania Ci całe życie, że pojawia się prawie w każdej rozmowie i co najgorsze o TY zaczynasz o niej mówić. Przykro mi Ola, ale bulimia to Twoje życie. Sama je wybrałaś. Możesz z tego zrezygnować, jak najbardziej. A chcesz? Byłbym szczęśliwy, gdyby tak było.
Pamiętasz, w szpitalu spotkałaś dziewczynę, anorektyczkę. Opowiadała Ci o swoich przygodach, prawda? Trafiła do szpitala psychiatrycznego w Berlinie. Nie daje sobie już z tym rady psychicznie. Zaczęła ćpać. Udawała, że przecież wszytko jest OK. Jak Ty. Gdy spotkałyście się w szpiatalu, zachwycona byłaś jej uśmiechem. Nie dostrzegłaś nawet, że jej kości policzkowej wystają bardziej niż Twoje kości obojczyka. Nie zauwżyłaś tego, podczas gdy Twoja mama miała minę typu: ' Dlaczego moja Ola, rozmawia z tą okropnie chudą Panią?' Ona uważała, że ta 'Pani' jest ochydna, odrażająca, rozumiesz?
Ola, spotykamy się niedługo, porozmawiajmy, ale prosze nie rezygnuj z tabletek, ani ze mnie. A w szczególności z dietetyka. Proszę.
Z gorącymi pozdrowieniami
dr. Grzegorz T. '
poniedziałek, 11 lipca 2011
skaczę w chmurach
Dwa zero przegrywam, z moją przyjaciółką. Nie mam czasu pisać, idę na rehabilitację. Odezwę się, obiecuję.
pozdrawiam, ja
niedziela, 10 lipca 2011
B(Ó)Limia
Zaczęłam się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego, nad sensem mieszkania mojej przyjaciółki w mojej głowie. Ostatnio przyprowadziła ze sobą kolegę: BÓL. Boli. Boli mnie mocno. Od wewnątrz. Pomimo tego, że jest tak cudownie. Jest lato. Lipiec. Gorąco. Parzy mnie w stopy, gdy staję na asfalcie. Tak właśnie miało być przecież. Miałam stawać na progu, opierać się o firanki zwisające z góry i patrzeć na drzewa otulone światłem słonecznym, jak za starych dobrych czasów, gdy miałam 7 lat. Dziś też tak było, tylko, że jestem wyższa, GRUBSZA, i jakoś tak mniej szczęśliwa. Jest już póżno. Dochodzi druga. Nie chce mi się spać, a właściwie jestem zmęczona, tylko nie umiem zasnąć. Tak bardzo chce mi się jeść. Ale wiem, że gdy zejdę na dół, zostanę już tam. Przy lodówce, a póżniej przy sedesie. Nie chce już tam wracać, bo pokonałam już tyle kilometrów naprzód, a tearz co?Mam wracać? Tak po prostu? NIE. Mówię sobie, a przede wszystkim, Tobie, MOJA DROGA BULIMIO, mówię 'nie'. Proszę, nie kuś mnie. 1:25. Dlaczego ja nie mogę spać? Przynajmiej dzięki mojej bezsennośći pomogłam bliskiej mi osobie. Chociaż to. Mylą mi się literki. Czuję się strasznie słaba. Powinnam zejść po tabletki, ale boję się, że skręce w drugą stronę. Mam nadzieje,ze ta noc skonczy się całkiem całkiem.
pozdrawiam, ja
pozdrawiam, ja
piątek, 1 lipca 2011
COME TOGETHER!
Spiewaj ze mna, moj mily. COME TOGETHER! --> AAAAAA!
Jest naprwde piknie i cudownie. Pomimo tego, ze zemdlałam dzis na zajeciach tanca. Ajajajjajajj. DOSTAŁAM się! Ola bedzie wystepować u pani Kini w pokazie. Ja i mój piękny jazz. Dam rade i nie zemdleję? DAM. I nie zemdleję. Idę, jeszce troche sobie potańczyć przy bitelsach i florence!
Jest naprwde piknie i cudownie. Pomimo tego, ze zemdlałam dzis na zajeciach tanca. Ajajajjajajj. DOSTAŁAM się! Ola bedzie wystepować u pani Kini w pokazie. Ja i mój piękny jazz. Dam rade i nie zemdleję? DAM. I nie zemdleję. Idę, jeszce troche sobie potańczyć przy bitelsach i florence!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


