To ja

.

czwartek, 14 lipca 2011

te dni ciszy podpowiadają mi złe obrazy

' Witaj, Aleks ;-)


Przeczytałem Twój list i muszę przyznać, że jestem zaniepokojony. Kiedyś zupełnie inaczej reagowałaś na podobne tematy. Liczyły się dla Ciebie inne wartości. Nie możesz mówić, że Twoje życie jest ważne. Nie możesz również mówić, że jestem do Twojej dyspozycji, tylko ze względu na pieniądze. Nigdy nie ukrywałem, że jestem psychologiem z zawodu. Ale powiedziałem Ci również, że Twojej mamie ktoś mnie polecił, ze względu na to, że jestem dobry, bo wkładam w moją pracę duszę. Jesteś dla mnie bardzo ważna. Gdybyś kiedyś Ty napisała mi taki list, jak moja klientka (wiesz, która) zmartwiłbym się po części. Dlatego, bo masz potencjał, talent, o ile coś takiego w ogóle istnieje do bycia zdrową, piękną kobietą. Z naciskiem na zdrową i piękną. A szczególnie z naciskiem na zdrową.
Doskonale wiem, że nie mówisz mi wszystkiego.Traktujesz mnie jak kolegę, z którym można się pośmiać, traktujesz też trochę jak przewodnika z wycieczki po Warszawie. Jestem dla Ciebie nikim. Pomimo tego, że jestem tego świadomy - nie mam do Ciebie żalu. No bo jak można ufać facetowi po 20-stce i opowiadać mu o tym jak to rzygałam do sedesu? (Używam ostrych słów, wiesz dlaczego). Mówisz oswoić się z myślą, że jesteś bulimiczką. Ola, rozumiesz to? Nie jesteś jeszcze zdrowa, ale będziesz, rozumiesz? Ja Ci w tym pomogę, ale to Ty przede wszystkim musisz chcieć.
Mówisz, że bulimia przysłania Ci całe życie, że pojawia się prawie w każdej rozmowie i co najgorsze o TY zaczynasz o niej mówić. Przykro mi Ola, ale bulimia to Twoje życie. Sama je wybrałaś. Możesz z tego zrezygnować, jak najbardziej. A chcesz? Byłbym szczęśliwy, gdyby tak było.
Pamiętasz, w szpitalu spotkałaś dziewczynę, anorektyczkę. Opowiadała Ci o swoich przygodach, prawda? Trafiła do szpitala psychiatrycznego w Berlinie. Nie daje sobie już z tym rady psychicznie. Zaczęła ćpać. Udawała, że przecież wszytko jest OK. Jak Ty. Gdy spotkałyście się w szpiatalu, zachwycona byłaś jej uśmiechem. Nie dostrzegłaś nawet, że jej kości policzkowej wystają bardziej niż Twoje kości obojczyka. Nie zauwżyłaś tego, podczas gdy Twoja mama miała minę typu: ' Dlaczego moja Ola, rozmawia z tą okropnie chudą Panią?' Ona uważała, że ta 'Pani' jest ochydna, odrażająca, rozumiesz?
Ola, spotykamy się niedługo, porozmawiajmy, ale prosze nie rezygnuj z tabletek,  ani ze mnie. A w szczególności z dietetyka. Proszę.


Z gorącymi pozdrowieniami
dr. Grzegorz T. '

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz