Zaczęłam się zastanawiać nad sensem tego wszystkiego, nad sensem mieszkania mojej przyjaciółki w mojej głowie. Ostatnio przyprowadziła ze sobą kolegę: BÓL. Boli. Boli mnie mocno. Od wewnątrz. Pomimo tego, że jest tak cudownie. Jest lato. Lipiec. Gorąco. Parzy mnie w stopy, gdy staję na asfalcie. Tak właśnie miało być przecież. Miałam stawać na progu, opierać się o firanki zwisające z góry i patrzeć na drzewa otulone światłem słonecznym, jak za starych dobrych czasów, gdy miałam 7 lat. Dziś też tak było, tylko, że jestem wyższa, GRUBSZA, i jakoś tak mniej szczęśliwa. Jest już póżno. Dochodzi druga. Nie chce mi się spać, a właściwie jestem zmęczona, tylko nie umiem zasnąć. Tak bardzo chce mi się jeść. Ale wiem, że gdy zejdę na dół, zostanę już tam. Przy lodówce, a póżniej przy sedesie. Nie chce już tam wracać, bo pokonałam już tyle kilometrów naprzód, a tearz co?Mam wracać? Tak po prostu? NIE. Mówię sobie, a przede wszystkim, Tobie, MOJA DROGA BULIMIO, mówię 'nie'. Proszę, nie kuś mnie. 1:25. Dlaczego ja nie mogę spać? Przynajmiej dzięki mojej bezsennośći pomogłam bliskiej mi osobie. Chociaż to. Mylą mi się literki. Czuję się strasznie słaba. Powinnam zejść po tabletki, ale boję się, że skręce w drugą stronę. Mam nadzieje,ze ta noc skonczy się całkiem całkiem.
pozdrawiam, ja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz