Nomada moim nowym hymnem?
Znów położyłam się na zimnej ziemii. Lubię tak lezeć i wpatrywać się w niebo, drzewa. Właśnie wtedy zaczynam dostrzegać w nich to, co na codzień nieistotne. Może właśnie oto chodzi, dostrzegać to coś, doceniać to coś.
Po raz szósty wczoraj przeczytałam 'Dziewczynę z pomarańczami', po raz szósty płakałam. Ale dopiero za szóstym razem coś zrozumiałam. Moze to życie, ta baśń wcale taka być nie musi. Co ja bym wybrała, gdybym miała taką możliwość? Nigdy się nie urodzić i nie przeżyć tych cudownych chwil, ale również ominąć paskudne noce? Czy może przyjść tu, tak jak przychodzę codziennie? Po co zadawać sobie te pytania, skoro tak naprwdę każdy z nas wybrał już, a może inaczej... nie miał wyboru. Zyję tu i mam świadomość, że kiedyś stąd odejdę. I nigdy nie bedę tego żałować.
Przed chwilą przeczytałam kilka razy fragment, nad którym zawsze kapnie mi słona kropla. Przed chwilą zeszłam na dół, przytuliłam się do taty i powiedziałam trzy słowa: ' tatusiu, choruję na bulimię...' Nie zamieniliśmy więcej słów, odeszłam.
Koniec z tym wszytkim, koniec z użalaniem się nad sobą. KONIEC Z BULIMIA. TO CHORE, ZE SZYBCIEJ POTRFAIŁAM ZREZYGNOWAC Z PAPIEROSÓW, NIŻ Z RZYGANIA A PÓZNIEJ ZNÓW WPIERDALANIA. MAM DOŚĆ. PO RAZ PIERWSZY I OSTATNI.
...
Jak możesz mnie kochać? Jak możesz kochać moją kwasową duszę? Nie widzisz we mnie obrzydlistwa? Przez moje ręce co kilka dni przepływa struna wymiocin, które są na tyle obrzydliwe, że drugi raz nie muszę wkładać szczoteczki do gardła. Jestem tak zniesmaczona, że to wydobywa się ze mnie automatycznie. Jak możesz mnie przytulać? Moje gardło jest tak wypalone. Czuję, że nigdy nie ugaszę tego pożaru. Nie wiem jak można mnie kochać.
...
Schudnę. Wyzdrowieję. Z bulimią koniec i cokolwiek by się nie wydarzyło, nie bedę zajadać problemów. To od nich staje się bardziej grubsza i odrażająca. I Ady żarty, nie są żartami. Ma rację. Koniec.
...
Znikasz stąd, o! BULIMIO, znikasz z mojego życia.
dziękuję, pozdrawiam, ja
Znów położyłam się na zimnej ziemii. Lubię tak lezeć i wpatrywać się w niebo, drzewa. Właśnie wtedy zaczynam dostrzegać w nich to, co na codzień nieistotne. Może właśnie oto chodzi, dostrzegać to coś, doceniać to coś.
Po raz szósty wczoraj przeczytałam 'Dziewczynę z pomarańczami', po raz szósty płakałam. Ale dopiero za szóstym razem coś zrozumiałam. Moze to życie, ta baśń wcale taka być nie musi. Co ja bym wybrała, gdybym miała taką możliwość? Nigdy się nie urodzić i nie przeżyć tych cudownych chwil, ale również ominąć paskudne noce? Czy może przyjść tu, tak jak przychodzę codziennie? Po co zadawać sobie te pytania, skoro tak naprwdę każdy z nas wybrał już, a może inaczej... nie miał wyboru. Zyję tu i mam świadomość, że kiedyś stąd odejdę. I nigdy nie bedę tego żałować.
Przed chwilą przeczytałam kilka razy fragment, nad którym zawsze kapnie mi słona kropla. Przed chwilą zeszłam na dół, przytuliłam się do taty i powiedziałam trzy słowa: ' tatusiu, choruję na bulimię...' Nie zamieniliśmy więcej słów, odeszłam.
Koniec z tym wszytkim, koniec z użalaniem się nad sobą. KONIEC Z BULIMIA. TO CHORE, ZE SZYBCIEJ POTRFAIŁAM ZREZYGNOWAC Z PAPIEROSÓW, NIŻ Z RZYGANIA A PÓZNIEJ ZNÓW WPIERDALANIA. MAM DOŚĆ. PO RAZ PIERWSZY I OSTATNI.
...
Jak możesz mnie kochać? Jak możesz kochać moją kwasową duszę? Nie widzisz we mnie obrzydlistwa? Przez moje ręce co kilka dni przepływa struna wymiocin, które są na tyle obrzydliwe, że drugi raz nie muszę wkładać szczoteczki do gardła. Jestem tak zniesmaczona, że to wydobywa się ze mnie automatycznie. Jak możesz mnie przytulać? Moje gardło jest tak wypalone. Czuję, że nigdy nie ugaszę tego pożaru. Nie wiem jak można mnie kochać.
...
Schudnę. Wyzdrowieję. Z bulimią koniec i cokolwiek by się nie wydarzyło, nie bedę zajadać problemów. To od nich staje się bardziej grubsza i odrażająca. I Ady żarty, nie są żartami. Ma rację. Koniec.
...
Znikasz stąd, o! BULIMIO, znikasz z mojego życia.
dziękuję, pozdrawiam, ja
