Przyszłam jeszcze na moment odwiedzić tą scenę, maleńką. Nie do odkrycia dla szarych dusz, które cicho się wokól mnie wiją. Czuję ich obecność. Jej na pewno.
Przyszłam zadać pytanie. Czy stan, czy bulimię można nazwać problemem? Czy nabrało to już takiego rozmachu, że stwierdzenie, że to przywyczajenie nie jest grzechem? Czy następny etap w definiowaniu TEGO, to po prostu nazwanie bulimii moim życiem? I skoro bulimia, to wiersz, który trzeba przeczytać od początku do końca, mimo iż jest nie wartościowy, to na której jestem strofie? A jeśli to dopiero początek? Co wtedy? Czy formowanie samych zdań pytajacych nie jest czegoś symbolem?
...
Przyszłam zadać pytanie. Czy stan, czy bulimię można nazwać problemem? Czy nabrało to już takiego rozmachu, że stwierdzenie, że to przywyczajenie nie jest grzechem? Czy następny etap w definiowaniu TEGO, to po prostu nazwanie bulimii moim życiem? I skoro bulimia, to wiersz, który trzeba przeczytać od początku do końca, mimo iż jest nie wartościowy, to na której jestem strofie? A jeśli to dopiero początek? Co wtedy? Czy formowanie samych zdań pytajacych nie jest czegoś symbolem?
...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz