To ja

.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

ZJESZ PRZEGRYWASZ

Szczerze? Mam dość. Dość wszytskiego. Kolejne kalorie, kolejny cukierek. Mam dość siebie. Nie mogę już patrzeć na lustro, chyba ponownie wyprowadzi się ono wraz z wszelkimi przedmiotami odbijaącymi moją grubą sylwetkęę. Nie mogę patrzeeć na moje uda, już nie mogę ich znieść. To koneic, koniec jedzenia. KONIEC. ZJESZ - PRZEGRYWASZ. W rytm nomady.

czwartek, 19 kwietnia 2012

zamknij oczy

i żyj. To się wszystko wydaje takie cholernie proste. Żyj!!! Jedz, pij, sikaj, rozmawiaj! Tak się własnie zastanawiam po co? Gdy ktoś mnie kiedyś spyta czy jestem szczęśliwa odpowiem niczym Maga od potęgi mojego serca Cortazara: "Nie umiem mówić o szczęściu, co nie znaczy, że go nie zaznałam". A zaznałam? To ucieczka przed odpowiedzią, To jak zamykanie powiek by nie widzieć nieszczęścia. Ludzie częściej mowią o katastrofach niż sukcesach. Ostentacyjniej płaczą niż się smieją, Smutny naród.

Coś by się chciało zmienić, ale ciągle stoję w miejscu. Nie znam juz tego pięknego języka, choć wciąż cierpię. Okna są pozamykane, drzwi uchylone, gdzieś tam pewnie słychac mój płacz. Ktoś może dostrzega smutne oczy, wpatrzone gdziekolwiek są, na napisach na drzwiach BE SO FUCKING PERFECT. Jestem wariatką, i im bardziej zdaję sobie z tego sprawę, tym bardziej poglebiam moja chorobę. Zarówno fizyczyczną jak i psychiczną.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

nie wiem nie rozumiem to nie logiczne

Nie ma sensu wracać do przeszłości (o ile w ogóle można?, ale załóżmy, że tak). Jest mi smutno. Pierwsza przespana noc bez koszmarów, przewrotów z boku na bok, bólu w okolicach talii... choć nie, ból w okolicach talii był, ale ten wewnętrzny, ten od rany przycichł i się na razie nie odzywa. Miła noc, całkiem urocza a mi jest smutno. Mój kaktus, który pomieszkuje u mnie od 9 września poprzedniego roku chyba chce popełnić samobójstwo - ciągle spada z okna, ale na razie żyje. Nazwałam go 'samobójca'. Ale z samobójcą dobrze się gada. Rozumie mnie i umie mnie zranić, obudzić kiedy trzeba a co najważniejsze ciągle przy mnie jest. Chęć śmierci to przez to, że jestem tak chujową gospodynią jego wnętrza. Troche go za dużo podlewałam, teraz schnie. Bo kurczę, ja nie wiem czego on potrzebuje. oprócz mojej miłości, która dostaje aż w nadmiarze. ALE TO NIE WYSTARCZY. MIŁOŚĆ JEST PRZEREKLAMOWANA. NIE ISTENIEJE. To gra, nudna - a przynjamiej mi się znudziła, samobójcy chyba też, bo skacze z okna. Biedny, nienasycony moją miłością. Koniec  rozkmin niby, że o samobójcy, niby, że o mnie. koniec.
Ponadto moja ściana jest jeszcze piękniejsza i smutniejsza gdy przez okno wpadają cienie rozszalałych przez wiatr liści. Smutek jest piękny. 'Smutek masz we krwi, nie mów, że nie. To Twoje przeznaczenie, tylko jeszcze o tym nie wiesz, smutna istoto'. Czytam sobie Cortazara, bo mnie chuj strzela od głodu jaki przeżywa moje suche ciało. NIE MOGE