To ja

.

czwartek, 30 czerwca 2011

barokowa walka miłości i nienawiści

Dostałam wyniki. Zle ze mną. Naprawdę żle. Jestem na skraju czegoś, nie wiem czego, ale czuję, żę to granica wytrzymałości. Ale jestem szczęśliwa. Naprwdę nie intersują mnie te wyniki. nie intersuje mnie moja choroba, lekarze, szpitale itp. Gydbym tak miała przeciwstawić moje 'problemiki' z problemamy innych - oh, to byłby dopiero śmiech na sali. Tacy kalecy, albo ludzie, którzy głodują. A ja? ja jestem tylko bulimiczką i anemiczką. To nic. To takie wielkie zero. Jestem szczęśliwa, że żyję. Jestem szczęśliwa, że mam przyjaciół, że przede mną jeszcze tyle dobrego. Być może i złego, ale przecież to probelmy napędzają nasze życie. Sa jego nieodłącznym elementem. Elemenentem, który sprawia, że doceniamy piękne chwile. Na co nam smutek? Są wakacje, czas spontaniczności. Kiedyś, i to na pewno bedą te wakacje, wstanę rano i powiem sobie 'dziś WARSZAWA'. Wsiądę w autobus i stanę w prigu Dawida. Odwiedzę starych znajmoych. Póżniej pojadę do Olsztyna i tam porowiązuję wszytskie nieskończone sprawy. Zamierzam żyć, ale nie z myślą, że przecież może mi się coś stać, tylko dlatego by póżniej mieć wspomnienia. Takie o jakich marzyłam, bedąc pięciolatką. JESTEM SZCZĘŚLIWA! SŁYSZCIE TO?!  Nie było mi nic trzeba.
Gdy zemdlęję, śpiewajcie 'przeżyj to sam', a gdy położą mnie w szpitalu wypijcie za moje życie i moją obecność na kolejnej libacji! A CO?!
Kto wpada ze mną w nikotynowy nałóg?
pozdrawiam WAs z najpiękniejszym uśmiechem na twarzy, ja
ps: gdy schudnę jeszcze 5 kg, stawiam wszytskim kolejkę!

poniedziałek, 27 czerwca 2011

wszystko mi jedno

Jest mi wszystko jedno, naprwdę. Wszytko mi jedno, czy ktoś mnie jeszce pokocha. Czy ktoś mnie bedzie lubił. Czy mnie znienawidzi, czy będzie się mną przejmował. Czy do mnie ktoś napisze czy mnie ktoś oleje. Wszytko mi jedno, czy bedę szczęśliwa i czy ktoś będzie szczęśliwy. Obojętne mi jak potoczy mi się dalej życie. Czy bedę zdrowa czy chora. Czy będę żyć. Czy już może nie. Jest mi wszytsko jedno. A to dlatego, że mam wrażenie, że wszyscy ludzie powtarzają dokładnie to samo. Tylko zamiast mówić 'ktoś', mówią ' wszystko mi jedno co z olą, mam gdzieś czy będzie szczęśliwa, czy umrze, czy schudnie, czy sie potnie, czy strzeli sobie w głowę. wszystko mi jedno, czy jest bulimiczką, czy jest kochana, czy płacze, czy się śmieje. WSYSTKO MI JEDNO, co robi ze swoim życiem'. Tak, tak właśnie jest. Mam szczerze mówiąc dość, i mi również jest już wszytko jedno. Czas stąd wyjechać. Przyszedł czas na to, by w końcu ziscić swój plan.
pozdrawiam, ja

piątek, 24 czerwca 2011

just because i don't say anything doesn't mean i don't like you

Wakacje. Wakacje zaczęły rodzić się w mojej głowie, gdy świat przysłaniał mi dym papieorosowy. Wakacje zaczęłam czuć, w dzień zakończenia roku szkolnego, gdy siedząc na warszawskiej w takim miłym towarzystwie odganiałam gołębie. Wakacje zaczęłam czuć, gdy siedząc w wysokich trawach, rozprawialiśmy o życiu i tym, że wiek 17 lat to trudny okres w życiu. Nie tylko moim.  Wakacje zaczęłam czuć, marząć o nieprzespanej nocy w świetle tak miłego towarzystwa i świateł miasta. Odzyskuje powoli harmonię duszy. Bo harmonię ciała, phi! Nigdy nie odzyskam. Kaleczę swoje płuca, swój umysł, moje ciało, ręce, nogi, zołądek, serce. No i co z tego? Gydby Bóg zaproponował mi tearz drogę do nieba, pobiegłabym z szybkością światła. Co nie jest jednoznaczne z tym, że nie bedę potrafila cieszyć się życiem. Takim jakim je tearz posiadam. Mam nadzieję, że moja następna wizyta u lekarza przemów mi jeszce bardziej do rozsądku. Że mój kochany Grzegorz pomoże mi odnależć samą siebie. Proszę.
W sierpniu wyjeżdzam na dość długo. Nie wiem czy tego chce. Nie mam pojęcia. Ale moje życie przeplata się tak szybko i tak uwikłanie, że większy sens ma chyba niewiedza, a nie jej słowo przeciwstawne.
Dziś już lepiej mi, więc żegnam się z Wami z uśmiechem na twarzy! Mam nadzieje, że WY czytający uśmiechniecie się i docenicie to co macie. Bo to prawda. Problemy z samym sobą są o wiele gorsze niż te z innymi ludżmi. ALE nie mniej ważne. Dlatgeo jestem z WAMI. ZAWSZE. pomimo tego, że słaba i lżejsza o 1, 5 kg (hurrrra!)
Pozdrawiam, ja

sobota, 18 czerwca 2011

niemo krzyczę

Niemo krzyczę. Najtrudniejsza noc w całym moim życiu. Wyliczałam sobie wszytskich tych, którzy ode mnie odeszli. Jednym punktem łączycm jestem ja. To wszytsko moja wina. Przepraszam, za to, że kiedykolwiek cokolwiek spierdoliłam jak to ja zwykle ja. Boje się, boję sie samotności. Nie chce powtarzać takich nocy, jak ta wczorajsza. Czy mogę poprosić jutro? Nie chce już płakać. Chce żyć. Zaczynają się wakacje? Tak, czy ja to czuję? Nie. Chce  żeby dalej trwał rok szkolny. Nie chce, żeby cokolwiek się zmieniło. Nie chce być drugoklasistką. Chce wiecznie miec te niecałe 17 lat. Jestem wielkiem paradoksem, sama sobie zaprzeczam. Nie chce patrzeć na świat przez wilgotne oczy.Wszytskim się martwię na zapas. Wszytskiego się obawiam. Z wsyztkim przesadzam. Czy Wy, którzy pozostlaiści, też odejdziecie? Boję się samotności. Boję się, że zostanę sama, gruba, brzydka ja. Niemo krzyczę. Nikt nie słyszy. Chce już iść spać. Chce przespać ten czas.

środa, 15 czerwca 2011

milo było, bo mnie nie było





Przepraszam, że tak długo mnie nie było. Byłam nad morzem, powiedzmy, ze odpoczęłam. Powiedźmy, no. Zaczełam się zastanwiać się nad caaaałym moim życiem. Dziś, dowiedziałam się paru rzeczy. I pomyślałam 'kurwa, co to jest zaufanie?' To nie ma nic do rzeczy. Cały świat oparty jest na kłamstwie. Przyjażń nie istnieje. Wszytko rozpierdala się szybciej niż zacznie płonąć. Ah, czuję, że opadam z sił. Czuję, że moje życie nie ma sensu. Ze dalsze leczenie jest nienaturalnie złe, a ja? a ja się rozpadam, kawałek po kawałku.
Wszystko we mnie drży, a moje ciało jest wątłe. Nie fizycznie, ale psychicznie. Właściwie nie ciało, a jego wnętrze. Wypieprzyłam lustro z pokoju. Nie mogę się już nawet na siebie patrzeć. Wczoraj moja mama uświadomiła mi, że z tego wszytkiego, zamiast kupywać ubrania we własnym rozmiarze kupuję rozmiar większe. Czuje się paradoksalnie z tym źle. Miało mi być tak dobrze! Moja Droga, przyjaciółko, bulimo, wróć...

piątek, 3 czerwca 2011

znowu muszę udawać...


To się nazywa być pięknym!!!

"Znowu przyszło mi płakać,
za to, że chciałam sie śmiać
tysiąc razy oddawać,
to co trafiło sie raz.

Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć,
niech nie widzą, że płacze.
Powieki sa po to żeby nie patrzeć,
jak odchodzisz na zawsze.

Znowu musze udawać,
uśmiech przemycić na twarz,
że to nic,
że to tylko taki stan,
że ja tak mam.

Makijaż jak zawsze, by ślady łez zatrzeć,
niech nie widzą, że płacze.
Powieki sa po to żeby nie patrzeć,
jak odchodzisz na zawsze."

Dzwoniła A. Wiem, że coś jest w szkole nie tak, to było słychać, to dało się wyczuć. Potrzebuję z litr alkoholu. (Boże, jak to dziecinnie brzmi) A jeśli nie, to 11 wesele i morze. Tak, tego właśnie mi trzeba.Niech morze napłeni mnie siłą. Tak jak niektórzy ludzie i dziękuję, naprwdę.

czwartek, 2 czerwca 2011

Jeszcze chwila, jeszce minuta

Wpadłam jeszce tylko na chwilkę, bo o 12 wyjeżdzamy. Wpadłam, bo muszę napisać jeszcze o jednej sprawie. To będzie taka apostrofa, do pewnej osoby. Mianowicie, DAWIDZIE:
Nie wiem czy kiedykolwiek podarują Ci adres tej strony internetowej. Jeśli nie, o trudno. Nie wiem, czy bedę potrafiłą się na to zdobyć. Jeśli tak, to przeczytaj to uważnie. Słowo po słowie.
Nie wymagam od Ciebie wielkiego kambak. Chcę Ci tylko udowodnić, że to jakie argumenty podajesz dla skończenia naszej znajomości, sa przejawem Twojego hipokryzmu. Spójrz, poczytaj to. Gdzie byłeś? Dlaczego o tym wszytskim nie wiesz? Wiesz, zostałam kiedyś porównana do sudoku. Trudnej gry, dla większości osób. Ale to jest gra, którą da się rozwiązać. Trzeba chcieć. Jak nie uda się za pierwszym razem, to trzeba próbować. 10, 25, 30 raz. Jeśli Ci zależy, bo jeśli nie, to pierdol sudoku. Na co to komu?
Przykro mi, że zarzucasz mi egoizm. Że nigdy mnie z Tobą nie ma. Że Ci nie pomagam. Nie chce wypisywać Ci w punktach to co kiedykolwiek dla Ciebie poświęciłam. Masz racje, ostatnimi czasy nie było mnie przy Tobie. Ale weź pod uwagę to, że ja też mam swoje życie i swoje problemy. Które zabijają mnie od środka. Nic inne nie przysłania mi tak oczu, jak to co dzieje się teraz. Przepraszam, ale nie potrafię pogodzić własnego życia z tym, co jest na około mnie. I za to szczerze przepraszam. Tylko widzisz, to nie ejst kwestia dobrej przyjaciółki. To kwestia mojej psychiki, która jest już na samym dnie. Nie wracaj do mnie jeśli nie chcesz. Ale nie mów mi, że byłam zła przyjaciółką. Bo akurat tego zarzucić sobie nie mogę. Przez większość mojego życia, nie kierowałam się egoizmem. Teraz przyszedł na to czas, chociaż walczę z tym jak mogę, to jest o wiele silniejsze ode mnie. Wszytsko wisi na cieniutkim włosku, Dawid. Pewnie spytasz, dlaczego to piszę? Wiesz, nie rozumiałam S. gdy mówiła, że 'musi doprowadzić do końca każdą sprawę'. Może dojrzałam i właśnie to zrozumiałam. TRZYMAJ SIĘ!


zawracanie losu, to jak zawracanie rzeki kijem. Ale może bedę pierwszą, której się uda.

Pozdrawiam, Ja

STOLICO, nakurwiam

Dziś stolica. Lekarze. Szpital. Biało i ponuro. Może wpadnie Mieszko z balonem z helem, jak to zazwyczaj w amerykańskich filmach się kończy. Ciekawe, czy ja też wyjdę z tamtego miejsca z uśmiechem na twarzy, jak te wszystkie hollywoodzkie aktoreczki, mhm
Jest źle. Zaczynam zastanawiać się nad sensem życia. Okej, dorosnę. Bedę miała 20 lat, studia, wielkie miasto. Ale na co mi to wszystko, skoro w zupełnie innym wymiarze bedę nocą? Zaczynam się cholernie bać. Zycia. Siebie. Siebie, przede wszytkim. Hestem swoim największym wrogiem, a strach w moich oczach przeraża mnie bardziej niż RING, albo inny horror z czasów wczesnego dzieciństwa. Matko, tak bardzo się boję, że zranię tych wystzkich co ze mną są. Boję się. To bolałaby mnie bardziej niż mój ból fizyczny.
Dziś znów nie spałam. Łazienka stała się moim ulubionym miejscem w domu, a łóżko jest moją nocną zmorą. Czy wszytsko musi spadać mi na twarz za jednym razem? Naprawdę czas stąd wyjechać. To jest właśnie mój punkt kulminacyjny. Alkohol już nie daje zapominać o wszystkim. Przestał być także rozwiązaniem problemów, dot. wymiotów. Nic już nie rozwiązuje moich trosk. A ja nie potrafię tego zmienić.
Pozdrawiam, Ja