To ja

.

poniedziałek, 31 października 2011

tak się tylko zastanawiam

... no i dochodzę do wniosku, że co ja Wam miałam wtedy powiedzieć? Że mi żle? Że mi żle, bo czuję się brzydka i gruba i, że właśnie dlatego do końca życia bedę sama? I to nie chodziło o brak czułości, bliskości czy jak to można nazwać. Sama nie wiem o co chodziło. O co chodzi (?) A może właśnie oto chodziło. W trochę owinięty w bawałnę, ale jednak jakiś sposób opisuje to własnie Werter. o właśnie tu: http://www.photoblog.pl/pssik/106659228/poczucie-wartosci.html .No i ja analizuje sobie trochę tą jego wypowiedź. On dużo mądrych rzeczy mówi, trzeba się wczuć. A ja akurat gdy czytam to się wczuwam, jak chyba nigdy. Czasem się z nim nie zgadzam. Bo nie każdy porównuje siebie do drugiej osoby. Mhm, kurczę. Może inaczej. Nie w każdej sprawie. O, lepiej. Wiecie, przecież o co mi chodzi. O co innego mogło by chodzić. Ja wiem, dwie osoby powiedziały: Musisz ustalić priorytety. Właściwie trzecia osoba też tak powiedziała, w każdym razie taki był sens jej zawiekłąnej wypowiedzi. Priorytety, PRIORYTETY. Trudna rzecz. Moimi priorytetami są inni ludzie, nie ja. Ale z drugiej strony to własne ciało chce doprowadzić do jakiegoś stanu idealnego. Jakiegoś, bo ja sama nie wiem jak on wygląda. OH! i tu leży pies pogrzebany. (tak się mówi? w każdym razie obiecuje, że nie bedę tak mówić, bo to bardzo brzydko brzmi i dość niesmacznie). Alee... wracając. Właśnie problem polega na tym, że to nie ja kreauje mój stan idelany. To Wy, ludzie. A bardziej detalizując tą wypowiedzi, byście mnie zrozumieli. Wy kreujecie MÓJ stan idealny, ja być może kreauje też. Ale nie swój. Rozumiecie? Oszukiwanie siebie, że odchudzanie się itd, że ja robię to dla siebie nie było w porządku. Przyznajmy, że zalezy mi tylko i wyłącznie na zdaniach ludzi. I tu przechodzimy do już tego KONKRETNEGO PROBLEMU, który uogólnia te małe, umówione wcześniej. Normalnemu człowiekowi zależy na tym, by sam stojąc przed lustrem powiedział: ' Jesteś piekny'. Mi się jeszcze nie udało. Ja właściwie stoję i się karcę. Wyliczam sobie kalorie, powtarzam 'olka, nie wpierdalaj tyle, G, zamiast ciastka w galerii zjadła ok 100 mniej kaloryczną bułkę, a Ty wpierdoliłaś ponad 300 kcal.', 'olka, M w szkle nie jje nic, Ty wpierdaalsz dwie bułki", "A, pije tylko wodę, a Ty ciągle wpierdaalsz...". karcę siebie, zajadając się batonem i krzyczę  z pełną buzią 'MUSZĘ TO ZMIENIĆ!' o głupia ja. A najgorsze to jest wszytsko to, że to jest taki żałosne. Takie upokarzające. Czuć się zawsze gorzej. i tego nie da się wytłumaczyć. Bo cień to chyba moje miejsce.
Z dzisięć tysięcy razy chciałam usunąć to miejsce. No bo po co czytać o dziewczynie, która się nad sobą użala? No tak, nazwijmy rzeczy po imieniu! Szczerze mówiąc, to myślałam, że wygrywam i że bulimia to największy problem. Otóż nie. Choć nadal mi doskwiera, tearz boli mnie coś bardziej. A właściwie dwie rzeczy mnie bolą. Mój umysł, który wszytsko kalkuluje i puste serce. 

Uważałam, że się nigdy nie odważę:



niedziela, 23 października 2011

Plus i minus to zawsze minus. nie jesteś potrzebny plusie, jesteś nikim.

Można to nazwać wypalaniem się. Choć powstaję. Na nowo. Odradzam się. "Nic-nic-nic - aż w powietrza błękicie/ Skąpałem się... i ożyłem,/ I czuję życie!" (Kordian, Słowacki). Wydawałoby się, że szukanie jakiś wyjść ogłosiłam za zamknięte. Może to był błąd. Mam naprawdę ograniczone horyzonty myśleniowe. Zaścinkowe myślenie. Zamykanie siebie w pustym, białym pokoju sprawia, że nasza wyobrażnia działa intensywniej? Czy to kolory ją pobudzają? Ja nie wiem.
I jak to kiedyś pięknie ujęłam (to było dawno i musiało mi się wyrwać) jak kilka połączonych tkanek w narządy może tak bardzo ranić? Może bardziej pasuje tu 'zranić', bo to się więcej nie powtórzy. Czasownik dokonany. Dokonało się. 

piątek, 14 października 2011

czas biegnie szybciej

Siedzę sobie, słucham 'what the water gave me' cudownej Flo. Grzmi mi w głowie. Głośno, głośno, głośniej. Może to już czas na zmiany. Zagrzebałam się w papierach szukając materiałów terapii (cześć jestem ola, mam siedemnaście lat i już chodzę do psychologa, CZEŚĆ JESTEM OLA I JESTEM CHORA PSYCHICZNIE, JAK MOŻNA MNIE KOCHAĆ?), niestety nic nie znalazłam, nie wiem gdzie je wyniosłam. Rysowałam siebie i podpisywałąm każdy fragment swojego ciała. Nie wiem gdzie to zniknęło...
Trzymam w łapce kubek gorącej herbaty (o, leci 'haevy', a więc ada staje mi przed oczami). Sooooo, trzymam kubek gorącej niesłodkiej herbaty, jest zimno. Czekam tylko na te piątkowe wieczory, gdy 1/2 mojej rodziny idzie na próbę, a ja zostaje w cipełym domu, z książką. AAAA! właśnie. przeczytałam już 4 o teatrze współczesnym i o literaturze współczesnej. a nawet ostatnio (przez mieszka) ruszyłam poświatowską.
' znam cie na pamięć ty mnie pewnie tez (...) za duzo dziś wimy nie wiedziec lepiej jest (...) nie potrafisz wprost nie kochać mnie...'
dziękuję, pozdrawiam, ja

poniedziałek, 10 października 2011

kochaj mnie mimo wszystko proszę

Zmieniam się. Cokolwiek to jest, jest to potworem. Jeśli leci hey mimo wszytko, to może się stąc tylko jedno. Nigdy wczesniej sie tak nie kłócłyśmy. Nigdy przy mnie nie płąkała. Ukrywała to zazwyczaj. Dziś weszła do pokoju, rzuciła mi 50 złotych na kolanach i powiedziała 'tak, płaczę przez Ciebie' wyszła. 
To wszytko moja wina. Nie umiem tamować już moich łez. To wszytsko nie ma sensu. 

czwartek, 6 października 2011

fotorelacja




FLORENCE KRZYCZY MI DO USZU I USWIADAMIA MI, ZE TRZYMAM SIE ZAJEBISCIE. MOJE SPACERY SA CUDOWNE A FLORENCE KRZYCZY JESZCZE GLOSNIEJ. JEST CUDOWNIE