Można to nazwać wypalaniem się. Choć powstaję. Na nowo. Odradzam się. "Nic-nic-nic - aż w powietrza błękicie/ Skąpałem się... i ożyłem,/ I czuję życie!" (Kordian, Słowacki). Wydawałoby się, że szukanie jakiś wyjść ogłosiłam za zamknięte. Może to był błąd. Mam naprawdę ograniczone horyzonty myśleniowe. Zaścinkowe myślenie. Zamykanie siebie w pustym, białym pokoju sprawia, że nasza wyobrażnia działa intensywniej? Czy to kolory ją pobudzają? Ja nie wiem.
I jak to kiedyś pięknie ujęłam (to było dawno i musiało mi się wyrwać) jak kilka połączonych tkanek w narządy może tak bardzo ranić? Może bardziej pasuje tu 'zranić', bo to się więcej nie powtórzy. Czasownik dokonany. Dokonało się.
I jak to kiedyś pięknie ujęłam (to było dawno i musiało mi się wyrwać) jak kilka połączonych tkanek w narządy może tak bardzo ranić? Może bardziej pasuje tu 'zranić', bo to się więcej nie powtórzy. Czasownik dokonany. Dokonało się.
myślę, że to nie kolory pobudzają wyobraźnię - tylko my sami, nasze potrzeby i nasze pragnienia. "tkanki połączone w narządy" mają to do siebie, że nie zawsze zdają sobie sprawę z tego co robią innym.
OdpowiedzUsuń