To ja

.

środa, 29 lutego 2012

świat mi wypada z rąk a ja mówię o bohaterze tragicznym...

... jakby to była piękna postać. Chciałam tylko nadmienić, że gdy wszytsko Ci przysypuje śnieg to ja przyjdę Cię odśnieżyć. Że gdy, jak w moim śnie, zaleje Cie wielka woda, przyjdę przytulę Cię i jak Ty w moim śnie, zabiorę Cię daleko stąd. I choć nie wiem gdzie to jest. I ja kupię papierosy, dwie paczki, i niech bedą mentolowe, i Cie zabiorę. I choć jesteś już na samym dnie, to mój malutki palec sinieje, ale on będzie trzymał Twoje 60 kg ciało. I to metafora tego jak mało mogę Ci dać, a jak zarazem dużo. I gdy Ty biegniesz w poszukiwaniu siebie, i choć to maraton, to pamiętaj, że co jakiś czas ja bedę stać ze szklanką wody, byś się mógł ochłodzić. I pamiętaj, jak bardzo mi potrzebny jesteś, i jak bardzo to zdanie brzmi egoistycznie tak paradoksalnie to troska o Ciebie. Chce Twojego życia. Dla Ciebie. Chce byś poczuł jak wytrwały jest mój mały paluszek i jak mocno Cie trzyma. I jak mocno moje serce (skamieniałe) tuli Twoje (skamieniałe) serce. I jak bardzo nasze dwa serca (skamieniałe) tworzą poteżną skałę, która jest nie do przebicia. I razem jesteśmy żywą skałą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz