To ja

.

czwartek, 23 lutego 2012

marcelina nie zyje

Kto by pomyślał. Nikt. Kurczę, nawet nie napisałam, że nie żyje. Odciełam sie od tego swiata myśląc, ze dam sobie radę. Ze sobie sama poradzę, Czekam na coś, co nie będzie miało miesjca. Łudzę się, że to mi da szczęśćie. Pozorne szczęście. Ale to nie nadejdzie. Tracę coś, bo było, właściwie jest cholereni ważne. A ja to upuszczam.Przelatuje mi to przez ręce jak woda. Nie wiem czy moje oczy źle widzą, czy ta woda jest brudna. Takie serce, bez emocji, może jest łatwiejsze w obsłudze, ale czy bardziej szczęśliwe? Tragizm tego wszytskiego polega na tym, że to chyba nie moja wina. I że pierwszy raz nie rozpada sie coś bo coś zjebała ola. A może i zjebała? Ej, nie wiem, ale czuję, że za moment umrę psychicznie. I że nie wszystko jest takie super jak miało być...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz