Nie wiem dlaczego tu wracam. Może chęć przeciwstawienia roku 2011 i 2012 jest tak silna, że rzewny płacz nad rokiem 2012 i tymi marnymi jedenastoma postami sprawił, że zlitowałam się, mhm, chyba sama nad sobą. Co ja mam powiedzieć? Siadam przed lustrem, dotykam obojczyków, kostek u nóg, kolan. I czuję tłuszcz. Sama się zatracam w sobie, bo nie potrafię zastopować rąk, które wciąż sięgają po kolejne kalorie. Torsje się nie pojawiają, płaczę.
***
Znów znikniemy za firanką, Ty, ja, Ty, ja. Nic nas nie powstrzyma. Ty wiesz, żę gdy mnie znajdziesz umrę w Twoich ramionach... A więc szukaj mnie szukaj, bo w takiej fizyczności żyć nie mogę.
***
Teatrze, nadchodzę
***
Znów znikniemy za firanką, Ty, ja, Ty, ja. Nic nas nie powstrzyma. Ty wiesz, żę gdy mnie znajdziesz umrę w Twoich ramionach... A więc szukaj mnie szukaj, bo w takiej fizyczności żyć nie mogę.
***
Teatrze, nadchodzę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz